Warszawa,

czwartek, 4 maja 2017

O fałszerstwach wyborczych w Polsce

Wg opinii przedstawianych w mediach sympatyzujących z obecną koalicją rządzącą w Polsce fałszerstwa wyborcze to ewenement, rzadkie kuriozum. Tymczasem przypadki większych fałszerstw występują np. w USA (casus unieważnienia mandatu Billa Stinsona). W Polsce występują wszystkie cechy wskazywane jako potencjalnie sugerujące fałszerstwa: wysoka liczba głosów nieważnych, bardzo niska albo bardzo wysoka frekwencja, oraz przypadki zbiegów okoliczności o policzalnym, bliskim zeru prawdopodobieństwie. Są regiony gdzie wybory samorządowe do sejmików w 2010 roku sfałszowano. Należy je unieważnić i powtórzyć.

Odmienność polskiego systemu wyborczego
Polski system wyborczy znacząco różni się od systemów nawet takich demokracji jak Brazylia. Przebieg wyborów jak i procedury liczenia głosów i zabezpieczania wyników przed próbami fałszerstw są drastycznie odmienne. W Polsce bardzo łatwo jest fałszować wybory, a zabezpieczenia, np. elektroniczne systemy utrudniające oddawanie głosów za osoby nieobecne, nie istnieją.

Przemysław Śleszyński z PAN uderzył w bardzo wrażliwy punkt systemu „failed democracy” jaki nastał w Polsce z końcem ustroju totalitarnego. Jego analiza dotyczy wyborów do sejmików wojewódzkich w 2010 roku. Autor pisze: "Prezentowane opracowanie dotyczy wyborów do sejmików wojewódzkich w 2010 r. Powstało na podstawie danych gminnych Państwowej Komisji Wyborczej, które zostały powiązane z mapą administracyjną oraz sklasyfikowane i przedstawione metodą kartogramu. Metoda kartograficzna w łatwy do wstępnej interpretacji i przekonujący wizualnie sposób pozwala na wyróżnienie obszarów o podwyższonym i obniżonym udziale głosów nieważnych. Charakterystyczne i frapujące jest zwłaszcza zbieganie się poszczególnych obszarów z granicami administracyjnymi województw." (....)